Lete

Dziennik Lete (fragmenty)

AD 4997, dzie? 12., 5. miesi?ca

Obudzi?em si? w obcym mi pokoju, nie mog?c przypomnie? sobie, w jaki sposób si? tu znalaz?em. Potworny ból dr??y? moj? g?ow?. Czu?em si? s?aby. Przyszed? jaki? cz?owiek i oznajmi? mi, ?e jest lekarzem i chce mi pomóc. Wierz? mu.

Da? mi ten dziennik i kaza? mi zapisywa? w nim, co si? ze mn? dzieje. Powiedzia?, ?e zosta?em ranny w bitwie oraz, ?e mam problemy z pami?ci?. Nie powiedzia? mi jednak z kim walczy?em i dlaczego. Kaza? mi jednak zapisa? dat?, która jest wy?ej i przeczyta? jutro swoje zapiski. Musz? go o to zapyta?, kiedy nast?pnym razem mnie odwiedzi. Jestem bardzo s?aby, próbowa?em wsta?, ale cia?o odmawia mi pos?usze?stwa. Lekarz mówi?, ?e b?d? musia? jeszcze d?ugo odpoczywa?.

AD 4997, dzie? 13., 5. miesi?ca

Nie wiem gdzie jestem, obudzi?em si? ca?y obola?y. Próbowa?em wsta?, ale spad?em z ?ó?ka i dopiero jacy? obcy ludzie podnie?li mnie, kiedy zacz??em wrzeszcze? z bólu. Jeden z nich, taki wysoki, w bia?ym ubraniu powiedzia?, ?e jest lekarzem. To chyba ten sam, o którym pisa?em wczoraj. Zapyta? mnie, czy nic nie pami?tam. Powiedzia?em, ?e nie. Nie wiedzia?em wtedy jeszcze, co mi jest. Kaza? mi przeczyta? ten dziennik i zrobi? nowy wpis pod t? dat?. To chyba dobry pomys?. Siedz? wi?c teraz i notuj?, tylko, ?e [...]

AD 4997, dzie? 16., 5. miesi?ca

Przeczyta?em dziennik, tak jak kaza? mi lekarz, a teraz pisz?, co dzisiaj si? wydarzy?o. Lekarz powiedzia?, ?e mój stan si? pogorszy? i dla tego przez dwa dni nie mog?em niczego napisa? w dzienniku. Powiedzia?, ?e mój przypadek jest beznadziejny. Nie chc? mu wierzy?. Musz? sobie wszystko przypomnie?.

Lekarz przyniós? mi te? moje rzeczy, tak przynajmniej powiedzia?. Nie pami?tam ich. Ani ubrania, chocia? wydawa?o mi si? dosy? ?adne, gdyby nie te plamy krwi, ani miecza.

Kaza?em mu powiedzie? wszystko, co o mnie wie, ?ebym móg? to zapisa? i co? sobie przypomnie?. Mówi?, ?e znaleziono mnie na placu bitwy. Mia?em walczy? po stronie jakiego? tutejszego w?adcy, zapomnia?em jak mia? na imi?, przeciwko buntownikom i wtedy zosta?em ranny. Sam nie wiem co o tym my?le?.

AD 4997, dzie? 18., 5. miesi?ca

Kiedy si? obudzi?em, sta?o przy mnie dwóch obcych m??czyzn. My?la?em, ?e chc? mi co? zrobi? i próbowa?em zeskoczy? z ?ó?ka. Wtedy jeden kaza? mi si? uspokoi? i poleci? przeczyta? ten dziennik. Nie pami?tam niczego, co jest tu zapisane. Nie jestem pewien czy powinienem wierzy? w ten tekst, chocia? to chyba moje pismo.

Jeden z tych m??czyzn to lekarz, o drugim nigdzie nie by?o nawet s?owa. Pocz?tkowo by?em pewny, ?e to jeden z tych, którzy pomagali mi wsta? kiedy spad?em z ?ó?ka, ale lekarz powiedzia?, ?e to mój pan, któremu ?lubowa?em wierno??. Nic takiego nie pami?tam, ale to chyba prawda. By? dobrze zbudowany i pi?knie ubrany. Mówi? co? do mnie o jakich? ucztach, o ?owach, pyta? o moich rodziców. Nie wiem czy pyta? o mnie, czy tylko tak. Chyba jeste?my przyjació?mi. Na koniec powiedzia?, ?e mnie z tego wyci?gnie, ?e znajdzie najlepszych lekarzy.

Wpis 34

Obudzi?em si? w nie znanym miejscu. Najpierw my?la?em, ?e to szpital, w pierwszych zdaniach tej ksi??ki z napisem ?Przeczytaj to by?o co? o lekarzach, ale okaza?o si?, ?e jestem w zabudowaniach przy jakiej? ?wi?tyni.

Przyszli do mnie jacy? ludzie. Jeden z nich to mój dobry przyjaciel, którego opisa?em kilka stron temu, drugi to chyba nasz pan, dwóch innych z niczym nie mog?em skojarzy?. Wszystko okaza?o si? prawd?, a ci dwaj to kap?ani tutejszej ?wi?tyni, do której dzi? mnie zaprowadzili.

Katedra jest pi?kna. To chyba najwi?kszy budynek, jaki istnieje w tym ?wiecie. Wznosi si? wysoko ponad pobliskie budynki i ludzi. Gromadz? si? tam ludzie i modl? do Wszechstwórcy, który stworzy? ten ?wiat. My?l?, ?e to mi?o z jego strony. Podobno stworzy?, te? wszystko inne, ??cznie ze mn?. Kap?ani powiedzieli mi, ?ebym otworzy? swoje serce i umys? na s?owa Pana. My?la?em ?e chodzi im o mojego pana i dlatego odwróci?em si? w stron? tego barczystego m??czyzny, który by? ze mn? w pokoju rano. Wyja?nili mi jednak, ?e chodzi im o Wszechstwórc? oraz, ?e mog? z nim wsz?dzie rozmawia? dzi?ki modlitwie. Kiedy zapyta?em ich, co to znaczy modli? si?, jeden z nich zap?aka? a drugi westchn?? ci??ko.

Pó?niej zacz?li mi t?umaczy? o co im chodzi?o, ale nie zrozumia?em z tego wiele. Podobno jutro maj? mnie egzorcyzmowa?.

Wpis 43

Mój przyjaciel kaza? mi uda? si? na ?wi?t? Terr? do tamtejszych ?wi?ty? i modli? si? o przebaczenie. Mówi?, ?e to nie mo?liwe, aby Wszechstwórca pozwoli? mi pozosta? w tym stanie i, ?e na pewno mi pomo?e. Ca?y dzie? przygotowywano mnie do drogi, podobno to bardzo daleko st?d, ale jako? ma?o rzeczy bior? ze sob?. B?d? podró?owa? w?ród gwiazd, tak mi przynajmniej mówiono.

T?umy obcych twarzy wydawa?y si? strasznie podekscytowane ca?ym tym ba?aganem. Lec? za dwa dni.

Wpis 47

Jestem w nieznanym miejscu, z obcymi lud?mi, chocia? jeden z nich to chyba mój przyjaciel, nie tamten stary, bo tamten mia? mie? szare oczy i by? szczup?y. Mówi do mnie Lete, jakby to by?o moje imi?, nie pami?tam go, ale nie pami?tam te?, ?ebym mia? na imi? Bernard jak napisa?em gdzie? wcze?niej. Podobno zmieni?em plany i nie lecimy na Terr?, tylko gdzie indziej. Dobre i to. Widocznie mia?em wcze?niej jakie? powody o których nie napisa?em.

Mój przyjaciel, Jur, mówi, ?e b?d? musia? walczy? z wrogami, którzy mog? chcie? mnie powstrzyma?. Powiedzia?em, ?e potrafi? walczy?, tak napisa?em wcze?niej i b?d? walczy? je?li b?dzie to niezb?dne.

Wpis 49

Jur mówi, ?e dzielnie walczy?em, znowu nie wiem z kim ani o co. Ale czuj? si? dobrze. Pi?em z za?og? tego statku jaki? dziwny napój o wstr?tnym zapachu, podobno strasznie wali w ?eb i dlatego musze to szybko zapis [...]

Wpis 52

Jur nie ?yje. Widzia?em jak wynosili go na ten drugi statek. Podobno cesarski. Jestem zwi?zany i obola?y. Inni zwi?zani ze mn? mówi? [...]

Wpis 53

Podobno by?em piratem. Nic takiego nie pami?tam, w ko?cu dano mi jednak ten dziennik. Jest troch? ?mierdz?cy, nie wiem co z nim si? sta?o. Nie wiem te?, dlaczego nie pami?tam nic z tego, co jest w nim zapisane. Podobno na Secundusie b?d? mia? rozpraw? i ska?? mnie na ?mier?. Nic nie zrobi?em z?ego, nie chc? umiera? za co?, czego nawet nie pami?tam. A je?li naprawd? by?em piratem, mo?e rzeczywi?cie lepiej umrze?, sko?czy?.

Wpis 54

Mam strasznie poobdzierane r?ce. S?dzia mówi?, ?e zosta?em uniewinniony ze wzgl?du na niepoczytalno??. Nie rozumiem, o co mu chodzi. Mo?e o to, ?e by?em dobrym piratem. Kazano mi nigdy wi?cej nie zabija? ludzi, chyba, ?e w obronie w?asnej. Podobno to ?le zabija? ludzi i Wszechstwórca si? gniewa. Zapytali mnie jednak, czy chc? by? Rycerzem Poszukuj?cym. Chcia?em, kazali mi najpierw polecie? na Terr? i si? wyleczy?, jak napisano w tym dzienniku.

Znowu b?d? wi?c lecia? w gwiazdach, chocia? nie pami?tam nic z pierwszego razu. Wylatuj? za kilka dni.

* * *

Sir Bernard Li Halan - 'Lete'

Ten m?ody kawaler wiele przeszed? w swoim ?yciu, nie zdaje sobie jednak sprawy z ?adnych rzeczy, jakie pope?ni? w przesz?o?ci. A ta przesz?o?? oddala si? od niego z ka?dym dniem. Zapomina, co dzia?o si? poprzedniego dnia na skutek rany, jak? odniós? w bitwie ze zbuntowanym ch?opstwem, które przymiera?o z g?odu podczas gdy ich pan ucztowa? w pa?acu.

Teraz ka?dy jego dzie? jest jedynym dniem jego ?ycia. Ka?dego dnia mo?e by? innym cz?owiekiem. Bez przesz?o?ci, bez zobowi?za?, bez korzeni. ?wiat rzuca nim po ró?nych miejscach nie pozwalaj?c mu na ozdrowienie, które podobno jest mo?liwe, je?li dotrze na ?wi?t? Terr?.

Jego jedyny kontakt z przesz?o?ci? stanowi dziennik uzupe?niany zapiskami z bie??cego dnia. Zapiski jednak s? jednak na tyle niepe?ne i niesk?adne, ?e nie wynika z nich ju? w?a?ciwie nic.

Wywnioskowa? z nich mo?na jedynie kilka podstawowych faktów z ?ycia Lete - miano to przyj?? jako swoje jedyne i prawdziwe imi?. By? szlachcicem z rodu Li Halanów, oddanym ca?ym sercem naukom Proroka. Jednak wraz z wypadkiem ca?e jego ?ycie odwróci?o si? zupe?nie. Bywa? ju? piratem i morderc? na kilku statkach mniej znanych gwiezdnych rozbójników, krótki czas by? Rycerzem Poszukuj?cym na us?ugach cesarza, podobno by? nawet niewolnikiem jakiej? szlachcianki.

W Znanych ?wiatach zna go troch? ludzi, podczas gdy on zawsze pozostaje sam ze swoim dziennikiem, który te? ju? prze?y? swoje i powoli zaczyna si? rozpada?. Co stanie si? z Lete bez przesz?o?ci? - trudno przewidzie?. Ci?gle jednak, ka?dego dnia, kiedy zmusi si? do przeczytania przynajmniej jego cz??ci, na nowo od?ywa w nim nadzieja na ratunek po dotarciu na Terr?, która sta?a si? w jego dzienniku rajskim miejscem.

RasaCz?owiek
RangaKawaler
CytatWybacz. Kim jeste??
OpisWci?? m?ody i pe?en ?ycia cz?owiek. Dotychczasowy tryb ?ycia nie wywar? na nim jakich? szczególnych zmian. Nadal dba o swój wygl?d, ubranie. Zawsze stara si? by? schludny i czysty, zgodnie z narzuconymi w dzieci?stwie normami.
?witaZazwyczaj podró?uje sam lub z niewielk? grup? dawnych przyjació?, przynajmniej do czasu, gdy nie znudzi si? im ci?g?e powtarzanie tych samych historii. Chyba nikt nie jest w stanie wytrzyma? w jego towarzystwie przez d?u?szy czas. Z ka?dym dniem staje si? coraz bardziej uci??liwy i m?cz?cy.
Cia?oSi?a 6, Zr?czno?? 8, Wytrzyma?o?? 6
Umys?Spryt 6, Percepcja 7, Technika 4
DuchEkstrawersja 1, Introwersja 3, Porywczo?? 3, Opanowanie 2, Wiara 3, Ego 2
Umiej?tno?ci wrodzonebro? bia?a 8, strzelanie 5, uniki 7, walka wr?cz 6, wigor 8
Umiej?tno?ci wyuczonepisanie (Urtyjski) . Pozosta?e umiej?tno?ci zale?? od konkretnej sytuacji, spontanicznie Lete jest w stanie wykona? bardzo wiele rzeczy, których uczy? si? w przesz?o?ci. Je?li zale?y od tego jego ?ycie, wykonuje wszystko b?yskawicznie z nieludzk? wr?cz precyzj?. Nie ma jednak zdolno?ci do ?adnych umiej?tno?ci zwi?zanych z wiedz?, z powodów oczywistych.
Wyposa?eniemiecz, rewolwer, znoszone ubranie, troch? drobnych

Posta? t? mo?na potraktowa? zarówno jako bohatera niezale?nego, o bardzo szerokich mo?liwo?ciach kreacji MG, jak i bohatera gracza.

Tomasz "Those" Senda
Dodaj swój komentarz
Twoje imiÄ™ i nazwisko:
Twój e-mail:
Treść: