Tegawa Keitoku Asano

Czu? zapach wiosennego deszczu, taki sam jak ten sprzed kilku miesi?cy, kiedy po raz ostatni sta?em w cieniu szczytów gór na rodzinnej ziemi. Up?yn??o tak wiele czasu, a krople deszczu w?a?nie uderzaj?ce o piaszczysty grunt, s? pierwszymi, jakie widz? od wyruszenia w drog?. Daleki grzmot, przypomina mi moment odlotu, moment zerwania z ca?ym dotychczasowym ?yciem i wkroczenia na ?cie?k? rzadko wybieran? przez mój lud.

Ch?odny powiew wiatru zatrzymuje umys? przed w?drówk? w przesz?o??. Liczy si? tylko ta chwila. Ten u?amek sekundy, to uderzenie serca jest wszystkim. Wszystkim co mi pozosta?o. Krople deszczu rozmywaj? si? w smugi. Czuj? na twarzy uderzenia drobnych kropel wody. Nie rozpraszaj? mnie. Wi?cej pomagaj? si? skupi?. Jedna kropla, druga, trzecia, pi?ta, dwudziesta.

Wokó? robi si? cicho. Ju? tylko s?aby szum deszczu dociera do mego umys?u. Do szumu wody do??cza inny odg?os - krew dudni?ca w naczyniach krwiono?nych. Stopniowo szybko?? uderze? zwalnia. Pe?na harmonia. Otwieram oczy.

?wiat, na którym teraz jestem, poszarza?, wyblak?. Mokre ubranie spowalnia ruchy. Dostrzegam to pod?wiadomie. Koncentruj? si? na najwa?niejszym - sylwetce cz?owieka stoj?cego kilkana?cie metrów dalej. Deszcz wzmaga si?. T?tno wzrasta. Cichy syk stali tr?cej o stal. Ju? czas.

Nogi same odnajduj? w?a?ciwy rytm. Fontanny b?ota pryskaj? w gór? przy ka?dym kroku. Cios. Brz?k metalu. Po czym jeszcze dwa. Uwolnienie. Zwolnienie tempa. Nerwowe kroki po pó?kolu. Zmiana postawy. Atak. I ponownie ostrza zderzaj? si? ze sob?, wykrzykuj?c ?wiatu t? przykr? wiadomo??. Krople deszczu sp?ywaj? mi?dzy ?opatkami. Tkanina koszuli oblepia skór?.

Kolejne starcie. I kolejne. Raz za razem bro? zderza si? w u?amku czasu, na mrugni?cie powiek?. Wyszukiwanie s?abych stron. Ci?g?e uderzenia, b?yskawiczne riposty i jeszcze szybsze odbicia broni przeciwnika. Tempo tego szale?czego ta?ca zmienia si? nieustannie. To spowalnia, to ro?nie do pr?dko?ci jakiej nie mo?e ju? ?ledzi? ludzkie oko. Instynkty bior? gór?. A wokó? rzedniej?ce krople deszczu nawadniaj? gleb? spragnion? ?yciodajnej wody.

Nagle na ziemi zakwitaj? plamki czerwieni. Odsuwam si?. Zastawiam ostrzem. Obaj jeste?my zdumieni, wystraszeni. A wi?c to ju? koniec. Nie czuj? bólu. Miecz wypada mi z r?k. Opadam na kolana. Ziemia po której jeszcze przed chwil? st?pa?em wzbija si? w strugach wody ku mej twarzy, jakby odp?acaj?c za swoj? krzywd?. Mój przeciwnik opuszcza miecz. Robi krok w moim kierunku. Po czym upada na wznak w wod?. Jego krew b?yskawicznie zabarwia j? czerwieni?.

Ju? nie pada. Podnosz? si? z trudem. Przecieram delikatnie prost? kling?. Ponownie stal trze o stal. Po wszystkim. Zamykam oczy. Bior? g??boki wdech. Serce wyrywa si? z piersi. Z wolna wraca czucie, s?uch. Pojawia si? ból w nadwer??onych mi??niach i ?ci?gnach. Nawet nie potrafi? si? cieszy?, ?e prze?y?em to starcie, ?e zwyci??y?em. Wiem co za chwil? b?dzie.

- To by?o pi?kne mistrzu Tegawa. Brawo! Brawo! - skrzekliwy g?os przerwa? moment skupienia. - Widzieli?cie panowie. Czy? on nie jest cudowny? Ta gracja ruchów, szybko??. Fenomen, panowie, fenomen. Czy, po tym czego w?a?nie byli?cie ?wiadkami, nadal kto? ma w?tpliwo?ci co do szczero?ci moich s?ów? Tegawa z przyjemno?ci? udowodni mu b??d w rozumowaniu. A jego argumenty jak zauwa?yli?cie s? nie do zbicia. Tegawa staniesz znowu w mojej obronie, nieprawda??

- Tak, panie. - Nie musz? si? nawet odwraca?, aby widzie? triumf mego seniora. Mojego nowego seniora, powinienem rzec. Mojego najwi?kszego b??du.

- Zabra? to ?cierwo! A my, skoro doszli?my ju? do porozumienia, udajmy si? na zas?u?ony posi?ek. W drog? panowie.

?egnaj przyjacielu. M??nie stawa?e?. Oddaje cze?? tobie, twemu imieniu, honorowi. Nie zna?em ci?, ale z pewno?ci? by?e? lepszym cz?owiekiem od mego pana. ?egnaj wi?c, ja nadal musz? trwa? w mojej ha?bie i honorze. ?egnaj.

Tegawa Keitoku Asano - przedstawiciel rodu Minamoto

Jak wszyscy z jego rodu jest m??czyzn? niewielkiego wzrostu, o szczup?ej sylwetce. Niech nie zwiedzie was jednak postura tego cz?owieka, w jego mi??niach drzemie ogromna si?a. Równie? inne cechy rasy mongoidalnej s? z ?atwo?ci? widoczne. ?ó?tawa cera, charakterystyczny wykrój oczu i struktura ko?ci policzkowych ? nie zostawiaj? miejsca na dowoln? interpretacj? jego pochodzenia. Jest g?adko ogolony. Czarne w?osy natomiast, pozostawione jedynie z ty?u g?owy, nosi zwi?zane w kok. Na sobie zawsze nosi kosode, haori i hakame. Na hakamie namalowany jest mon rodziny Tegawa (?uraw). Jest zawsze spokojny i opanowany, cho? w sytuacjach bardzo stresuj?cych potrafi si? zdenerwowa?. Nigdy nie podniós? r?ki na kobiet?, bez wzgl?du na to czy by?a szlachetnego, czy pospolitego pochodzenia.

Jaki? czas temu wyruszy? z rodzinnego Cadavusa poznawa? ogromny ?wiat. Zostawi? za sob? wszystko co zna?, kocha?, szanowa?. Z otwartym sercem i umys?em opu?ci? rodzinne Edo i w huku startuj?cego promu wkroczy? w obcy i, jak si? szybko okaza?o, wrogi ?wiat. Na samym ju? pocz?tku wyprawy zosta? oszukany przez za?og? przewo??cego statku i straci? ca?y maj?tek przeznaczony na rozpocz?cie ?ycia w nowym ?wiecie. Nie mia? innego wyj?cia ni? uda? si? do protektora swego rodu. Ten oczywi?cie zgodzi? si? na udzielenie wsparcia, jak to jednak Dekados, nie uczyni? tego bezinteresownie. By? to po prostu pierwszy krok do opl?tania honorowego wojownika sieci? zobowi?za?. By? mo?e za?oga statku mia?a z nim jaki? uk?ad, któ? to teraz mo?e wiedzie?.

Najwa?niejsze to jednak fakt, ?e Tegawa utkwi? na dobre w otoczeniu Dekadosa do którego si? zwróci?, po czym w poczuciu obowi?zku z?o?y? mu przysi?g? wierno?ci, co od owego czasu jego w?adca wykorzystuje z bezwgl?dn? ?atwo?ci?. Sta? si? wi?c Asano niczym wi?cej jak stra?nikiem cia?a i obro?c? tego, co Dekados bra? za honor szlachecki. Nie raz i nie dwa musia? stawa? do pojedynków w imieniu swego seniora, którego z czasem pozna? lepiej i znienawidzi?, cho? wyj?cia z ca?ej sytuacji ju? nie by?o. Cz?sto zastanawia? si? Tegawa jak kaza?by mu post?pi? jego mistrz z Edo, zawsze znajdowa? jedn? odpowied? w po?egnalnych s?owach sensei: "To nie twój ?wiat ch?opcze, tam nic czego ci? uczy?em nie ma ??dnej warto?ci. Moje rady nie maj? tam ?adnej mocy. Skoro jednak wbrew mym ?yczeniom zdecydowa?e? si? jecha?, zdany jeste? na swoj? tylko m?dro?? i swój miecz."

A teraz dla mi?o?ników Lotto numerki

Imi?Tegawa Keitoku Asano
Sprzymierze?cyMinamoto
Rodzinna planetaCadavus
Rangabushi
Rasacz?owiek
P?e?m??czyzna
Cechysi?a 6, zr?czno?? 8, wytrzyma?o?? 8, spryt 5, percepcja 5, technika 3, introwersja 5, opanowanie 4, ego 3, psi 4 Umiej?tno?? wrodzone: bro? bia?a 8, uniki 8, walka wr?cz 6, wigor 8, bro? palna 0, pozosta?e na 3
Umiej?tno?ci wyuczoneje?dziectwo 1, ?elazna wola 3, j?zyk (urtyjski), czytanie (urtyjski), ?ucznictwo 3, panowanie nad cia?em 3
Okultyzmwzmocnienie, dodanie si?y, przyspieszenie, utwardzenie, wra?liwo??, orientacja w ciemno?ci
?ywotno??-10/-8/-6/-4/-2/0/0/0/0/0/0/0/0
Ekwipunekkatana, wakizashi, daikyu (ko?czan na plecach z 20 strza?ami), tatami yoroi, torebka z sashimono, kimono do seppuko i kamishimo (z?o?one w torbie noszonej na ramieniu). Je?eli kto? nie wie co znacz? te s?owa niech pyta Duckingmana, bo ja te? nie wiem (Those).


Wspó?autorem tekstu jest: Krzystof "Duckingman" Wardzi?ski

Tomasz "Those" Senda
Dodaj swój komentarz
Twoje imiÄ™ i nazwisko:
Twój e-mail:
Treść: