Dr?yjcie Znane ?wiaty! Kto wie, ile wytrzymaj? stacjonuj?ce na Stygmacie si?y pod komend? cesarza Alexiusa? Kto wie, mo?e ju? nied?ugo Gwiezdne Wrota prowadz?ce ze Stygmatu na Bannockburn przekrocz? pierwsze dziwne, owadopodobne, ?ywe wehiku?y? Mo?e ju? nied?ugo wszyscy ujrzymy Sie? ?ycia, mo?e nied?ugo ju? wszyscy zostaniemy przemienieni. Módlmy si? do Wszechstwórcy o stacjonuj?cych na Stygmacie ?o?nierzy. Módlmy si? za nich, bo w ich odwadze nasza nadzieja...
Na zadane mi pytanie "Z czym kojarz? ci si? Symbionty?" odpowiedzia?em bez wahania - Obcy oraz Zergi ze Starcrafta. Nie sposób nie zauwa?y? analogii pomi?dzy paso?ytniczym diabelstwem z Czernoboga, a morderczymi ksenomorfami i obrzydliwym ustrojstwem z jedynej naprawd? ciekawej komputerowej strategii czasu rzeczywistego ( w tym momencie kilku moich kolegów zdrowo zacz??oby si? ze mn? k?óci?). Nie chodzi tu bro? Bo?e o pos?dzenie pana Bridgesa i jego kolegów z HDI o plagiat...
Na tym w?a?nie polega mi?dzy innymi urok Gasn?cych S?o?c, na umiej?tnym wpleceniu w gr? wielu analogii do klasyki science - fiction. Symbionty s? tak samo, jak wy?ej wymienieni koledzy po fachu, ?miertelnym, doskonale zorganizowanym biologicznym zagro?eniem spoza ziemi, z samej swej natury wymierzonym w cz?owieka jako istot?. Z zakodowan? w zmutowanych genach perfekcj? walcz? o przetrwanie swojego gatunku. Pos?uguj? si? przy tym swoim najdoskonalszym atutem - mo?liwo?ci? infekcji i zaka?enia swojego wroga. Jak si? poczujesz, gdy z brzucha twojego starego przyjaciela wyskoczy ma?y, g?odny, ?liczny ksenomorfik? Jaka b?dzie twoja mina, gdy twój stary kolega, od pewnego czasu zachowuj?cy si? dziwnie, zaobserwowany przypadkiem oka?e si? posiadaczem ca?kiem poka?nych, wyrastaj?cych z pleców dziwnych ni to macek, ni to pn?czy?
Symbionty s? nawi?zaniem do jednego z leitmotiwów science fiction - obcego i wrogiego cz?owiekowi biologicznego zagro?enia, ?miertelnie niebezpiecznego i praktycznie niezniszczalnego. S?, jak stwory sp?odzone przez H.R. Gigera, najgorszym koszmarem epoki odkry? kosmicznych, najbardziej niefortunnym spotkaniem trzeciego stopnia. Obc? ras?, z któr? cz?owiek na pewno nie chcia?by nawi?za? kontaktu, a je?li ju? go nawi?za?, to pewnie chcia?by go jak najszybciej zako?czy?. Po??czenie tego toposu z kilkoma nowymi elementami da?o zupe?nie nowy efekt. Ka?dy symbiont, tak jak ka?dy obcy, jest inn?, odr?bn? istot?, której trudno koegzystowa? z reszt? przedstawicieli gatunku. "Paso?yty", tak jak Zergi, tworz? ekwipunek i maszyny, w pe?ni biologiczne i tak jak one, bez ?adnych skrupó?ów, walcz? o preponderacj? w swoich rzeczywisto?ciach.
Maj? jednak co?, co ich wyró?nia - inteligencj? i co? w rodzaju swoistej religii - owa s?ynna sie? ?ycia, której nie widzia? jeszcze ?aden cz?owiek, a ci co widzieli, lud?mi ju? niestety nie s?. Zapomnia?bym jeszcze powiedzie? o chyba najwa?niejszej cesze symbiontów - zmiennokszta?tno?ci, mo?liwo?ci przybierania jakichkolwiek kszta?tów, co czyni ich chyba najbardziej przera?aj?cymi z tytu?owej trójki - "stary, a je?li te drzwi tam na ko?cu korytarza to pieprzony paso?yt?".
Ale po co o tym wszystkim pisz?? Przede wszystkim dlatego, ?e gdy wytworzycie sobie analogi? pomi?dzy wymienionymi w tytule Obcymi i Zergami, a Symbiontami, stanie si? to dla was wr?cz kopalni? pomys?ów na przygody, scenariusze i Nohaterów Niezale?nych. Chyba ka?dy z was pami?ta klimat pernamentnego zagro?enia i osaczenia znany z filmów Scotta, Camerona, Finchera i Jenueta. Co za problem odtworzy? t? duszn? atmosfer? narastaj?cego strachu na sesji Gasn?cych S?o??? Mistrzu, wy?lij swoich bohaterów chocia?by na Stygmat. Daj im do zinfiltrowania przej?t? przez Symbiontów ogromn?, pe?n? tuneli i pu?apek baz?. Wzbud? w nich niepewno??, który z ocala?ych przy ?yciu pracowników jest jeszcze sojusznikiem, a kto ju? zosta? ska?ony i przemieniony w monstrum. Je?li sprawisz, ?e b?d? bali si? ka?dego kroku, w?tpi?, czy znajd? si? w?ród nich takie twarde sztuki, jak nieustraszona porucznik Elen Ripley.
Ale za tak? sesj? b?d? ci bardzo d?ugo dzi?kowa?. A BN? Bo?e, przecie? macie przed sob? studni? pomys?ów. Chocia?by znana graczom w Starcrafta Infested Kerrigan. Co za problem uczyni? z nieustraszonej, wys?anej na Stygmat hrabiny rodu Hawkwood, doskona?ej agentki Cesarskiego Oka, zmutowanego, bezwzgl?dnego, fanatycznie oddanego Symbiontom potwora? Pami?tacie Bishopa? Nafaszerowany elektronik? cyberfetyszysta, cz?onek In?ynierów, mo?e by? nieocenion? pomoc? podczas odkrywaniu mrocznych tajemnic przej?tej przez zaraz? z Czernoboga bazy. A posiadaj?ca tak? sam? ilo?? masy mi??niowej jak i cynizmu nieustraszona Vasquez z drugiej cz??ci "Obcego"?
Taka posta? te? mo?e by? bardzo fajn? ozdob? waszej sesji. Co innego zabawa dla prawdziwych kamikaze - odwiedzanie gniazda bestii. Je?li nie mieli?cie w ?apkach komiksu "Aliens: Labirynt", zalecam jak najszybsze dorwanie i przeczytanie tej pozycji; makabryczny opis tego, co dzieje si? w ?rodku Ula, da wam bardzo du?o materia?u na prawdziwie hardcoreow? sesj? GS, podczas której bohaterowie b?d? zg??biali przera?aj?ce czelu?cie symbiontowych kolonii. Jak to powiedzia? mój kolega przed w??czeniem "Hellraisera" - Mi?ych wra?e?, ptysie z kremem...
P.S. A'propos tych analogii ze Starcraftem, to czy Vau nie kojarz? wam si? z Protossami?
Ale to ju? zagadnienie na kiedy indziej...
Rork

