Wprowadzenie
W roku 2280 w czasach Pierwszej Republiki z ziemi wyrusza kolejny statek wielopokoleniowy w dalekie zak?tki kosmosu na podbój nowych ?wiatów. (Bramy jeszcze nie odkryto). Statek ów nazywa? si? Exodus 4 (by?a to czwarta wyprawa tego typu statku). Jednak numer cztery ró?ni? si? czym? od poprzedników... Otó? kapitanem tego statku nie by? cz?owiek.... lecz komputer. Komputer ów zwa? si? po prostu kapitanem. Jego procesor jest eksperymentalna hybryd? biologiczno - elektroniczn?. Materia?u neuronowego dostarczy? mózg umieraj?cego twórcy kapitana: profesora Kenichi Ishidy. Statek przez wiele pokole? lecia? przez kosmos aby w ko?cu w roku 4525 dotrze? do celu... Jednak gdy statek dotar? ju? do granic systemu z powodu zapomnianego przez wszystkich na pok?adzie exodus wybuch?a wojna... Grupa rebeliantów próbowa?a przej?? kontrole nad statkiem za? lojali?ci rzecz oczywista próbowali im przeszkodzi?. W tym w?a?nie momencie kapitan zako?czy? konflikt w bardzo drastyczny sposób. Zacz?? on systematycznie wy??cza? systemy podtrzymywania ?ycia na statku. Uda?oby mu si? to gdyby nie interwencja 1szego oficera Bensona który ewakuowa? grup? ludzi do wielkiego l?downika i oddzieli? go od g?ównego modu?u. L?downik wyl?dowa? bezpiecznie i niedobitki kolonistów rozpocz??y budow? nowego domu. Pustynny srogi ?wiat dosta? imi?: Terra Nova. Jednak statek matka równie? wyl?dowa? na powierzchni planety za? kapitan nie zarzuci? zamiaru spacyfikowania konfliktu cho? ten wygas?.
Sta?o si? tak poniewa? kapitan "oszala?". Buntownicy rozpoczynaj?c powstanie wprowadzili do systemu wirusa, który doprowadzi? do tego nieszcz?snego zap?tlenia dyrektyw programu kapitana. Nikt tego nie wiedzia? lecz wydarzenia te by?y uwa?nie przez kogo? obserwowane...
No dobra... ale jaki w tym udzia? maj? gracze? Otó? gracze na scen? wkraczaj? oko?o 400 lat po opisanych wy?ej wydarzeniach aby ostatecznie zako?czy? szale?stwo kapitana... albo swój ?ywot.
Jak umie?ci? graczy na Terra Nova?
W jaki? sposób w r?ce dru?yny trafia klucz gwiezdny (to - swoj? drog? - materia? na kolejny scenariusz) wytworzony przez Vau (dlaczego przez Vau, wyja?ni? pó?niej) i ?cigani przez konkurencje wyrusz? w nieznane.
Tym samym oczywiste jest i? który? z graczy musi by? pilotem i posiada? statek kosmiczny. Z jakiego ?wiata mo?na dosta? si? na Terra Nova? - pozostawiam t? kwesti? tobie, drogi czytelniku.
W drodze
Wcze?niej czy pó?niej statek dru?yny wykona skok przez gwiezdne wrota. I w tym momencie sprawy zaczn? i?? ?le. Komputer nawigacyjny nie do ko?ca rozumie instrukcje obcego klucza i po wykonaniu skoku dojdzie do awarii. Powa?nemu uszkodzeniu ulegnie silnik skokowy statku uniemo?liwiaj?c tym samym powrót do znanych ?wiatów. Poza tym w nie najlepszym stanie b?dzie uk?ad antygrawitacyjny przez co l?dowanie nie b?dzie nale?e? do naj?agodniejszych.
Nowa Ziemia
Po awaryjnym l?dowaniu gracze znajd? si? na ?rodku pustyni sk?panej w ?arze czerwonego giganta. Na pó?nocy majaczy? b?d? skaliste wzgórza. Nigdzie ani kropli wody... po pewnym czasie gracze u?wiadomi? sobie ?e doba na tym ?wiecie trwa kilkakrotnie d?u?ej ni? na ziemi. Statek po l?dowaniu jest zbyt uszkodzony aby polecia? gdziekolwiek. Wi?c chc?c nie chc?c gracze w ko?cu musz? zabra? najpotrzebniejsze zapasy i ruszy? w drog?. Udadz? si? zapewne na pó?noc w stron? wzgórz i najlepiej by by?o aby tak w?a?nie zrobili. Je?li zachce si? im i?? gdzie indziej (lub nie i?? w ogóle) - postrasz ich burz? piaskow?, to powinno pomóc. Có?... ?mier? z pragnienia to te? jaki? koniec przygody...
"A jednak tutaj co? ?yje!"
Gracze w ko?cu sobie to u?wiadomi?... Za kilometrami ska? rozci?ga si? preria poro?ni?ta kolczastymi krzewami i czym? co troch? przypomina kaktusy. W pewnym momencie znajd? le??cy ogryziony do cna szkielet jakiego? drapie?nego jaszczura wielko?ci strusia. Co? niczym dinozaur tylko ?e bez oczu (przyznaj? - pomys? na scenariusz inspirowany jest przez odysej? kosmiczn?, ale Pitch Black obejrza?em po wymy?leniu tej przygody). Lecz sam gad nie zaprz?tnie uwagi graczy lecz co? co przy nim znajd?: ?uski po nabojach oraz ?lady wojskowych butów. W tym momencie zacznie si? robi? ciemno a gracze powinni rozbi? obóz. Pierwsze kilka godzin nocy b?d? spokojne potem za? dru?yna zostanie otoczona przez stado jaszczurów z tego samego gatunku co szkielet który znale?li. S? to nocne drapie?niki sprytne i bardzo wredne, atakuj? pazurami i z?bami jednak?e z pomoc? broni palnej szybko uda si? stado przep?dzi?. Pozwól graczom chwile nacieszy? si? zwyci?stwem a potem na?lij na nich te same jaszczury... tym razem o wiele liczniejsze (prawda, ?e wredne?). Niech gracze troch? powalcz? ale z czasem daj im odczu? ?e walka ta jest beznadziejne do momentu...
Pierwszy kontakt
Odsiecz nadejdzie ze strony oddzia?u ?o?nierzy dosiadaj?cych ro?lino?ernych kuzynów wrednych gadów i uzbrojonych w karabiny. Stado drapie?ników zostanie szybko przep?dzone. Za? dru?yna stanie oko w oko z kolonistami z Exodus 4.
"Eee... co on powiedzia??"
No w?a?nie.... Podstawowym problemem w komunikacji b?dzie bariera j?zykowa. Koloni?ci pos?uguj? si? j?zykiem w prostej linii wywodz?cym si? z angielskiego, tak wiec urtyjski b?d?cy kompilacj? najpopularniejszych ziemskich j?zyków b?dzie im ca?kowicie obcy (no mo?e z wyj?tkiem kilku archaicznych technicznych zwrotów). Tak wi?c nasi nieszcz??ni gracze b?d? musieli nie?le si? nag?owi? i nagestykulowa?.
W ka?dym razie z pocz?tku ?o?nierze nie b?d? rozmowni, rozbroj? dru?yn? (zaczn? strzela? je?eli napotkaj? zdecydowany opór) i zaprowadz? do pobliskiego obozu. Tam umieszcz? w namiocie wraz obstaw? a jaki? oficer zacznie ich dok?adnie przepytywa? (i znów ten j?zyk migowy). Ale wbrew pozorom barier? j?zykow? ?atwo mo?na pokona?. Wymogiem tej przygody jest obecno?? w dru?ynie ksi?dza, gdy? oni w?a?nie w znanych ?wiatach w?adaj? ?acin?. Gdy nasz klecha zacznie co? po ?acinie mówi? nie umknie to uwadze tego? oficera. Natychmiast wyda on odpowiednie rozkazy i po godzinie przyb?dzie wezwany przez radio jegomo?? ubrany w staro?wiecki frak i przedstawi si? graczom po ?acinie jako pastor Lucius Clarke, wymieni z bohaterem grzeczno?ci po czym zada podstawowe pytanie: "Kim wy jeste?cie i sk?d si? tu wzi?li?cie?!"
Kilka uwag o obcych
Nietrudno przewidzie? reakcj? zaskoczonych kolonistów na obcego w dru?ynie... (a co dopiero gadaj?cego czteror?kiego kud?acza). Wzbudzi to jeszcze bardziej nieufno?? kolonistów i gracz b?dzie si? musia? nie?le napoci? aby przekona? swoich zbawców ?e nie jest dla nich zagro?eniem...
"Ooo! Cywilizacja!"
Ano cywilizacja, i to nie byle jaka. Za?oga Exodus 4 nie pró?nowa?a przez te 400 lat. Wybudowali niczego sobie stolic? któr? nazwali Nowy Babilon, stworzyli wokó? niego pa?stwo wielko?ci mniej wi?cej wspó?czesnej Francji. Utworzyli wiele sztucznych zbiorników wodnych ukrytych pod wielkimi kopu?ami. Za?o?yli setki mniejszych osad i stacji badawczych, kopalni, elektrowni s?onecznych itd... Wybudowali ogromne szklarnie w których wn?trzu ziemskie ro?liny bezpieczne by?y przed bezlitosnym czerwonym s?o?cem. Taki mniej wi?cej widok ujrzy dru?yna lec?c wraz z pastorem i kilkoma ?o?nierzami maszyn? lataj?c? w kierunku Nowego Babilonu. No w?a?nie... Mi?o by by?o gdyby graczom uda?o si? przekona? kolonistów ?e nie maja z?ych zamiarów i ?e nie s? szpiegami "mutantów" (o tym pó?niej). Je?eli im si? to uda, wtedy udadz? si? do stolicy na spotkanie z w?adzami, które zdecyduj? co z nimi zrobi?.
"Euhh... Witam panie prezydencie"
Graczy czeka d?uga rozmowa z przedstawicielami rz?du na Terra Nova, kolejne pytania i dyskusje.
Tutaj gracze wykaza? si? powinni sztuk? elokwencji i dyplomacji (zadanie prawie niewykonalne dla wielu z graczy). Jednak z tej rozmowy dru?yna mo?e bardzo wiele wynie?? jak chocia?by, sk?d si? tu wzi?li ludzie, co sta?o si? na pok?adzie Exodus 4 (historia ze wst?pu) i co najwa?niejsze - dowiedz? si? o napa?ciach mutantów.
Sk?d mutanci?
Gdy l?downik wchodzi? ju? w atmosfer? na orbicie w module g?ównym statku kapitan wprowadzi? w ?ycie plan "B". Wyl?dowa? po drugiej stronie planety uruchomi? systemy obronne i zacz?? hodowa? sobie "ludzi doskona?ych". Przed od??czeniem l?downika kapitanowi uda?o si? uwi?zi? kilku ludzi zdrowych i ca?ych w jednej z sal... Ludzie ci pos?u?yli mu do eksperymentów wszczepi? im w mózgi implanty w?asnego projektu, które dawa?y mu kontrole nad nimi jak nad robotami, potem zacz?? ich klonowa?, lecz dopiero na kilka lat przed przybyciem graczy uda?o mu si? proces udoskonali? tak ?e mo?e klonowa? swoje mutanty masowo...
No có?... te kukie?ki nie przypominaj? ju? ludzi... kostne pancerze, zduplikowane organy, wyostrzone zmys?y, potworna si?a i ?adnych emocji. Mutanci nie posiadaj? narz?dów mowy ani genitaliów, nie s? rozdzielnop?ciowi, nie maj? w?asnej woli ani umys?u jako takiego. Ich mózgi to w zasadzie neurony i implant tworz?ce nadajnik i odbiornik bezpo?rednio po??czony z systemami kapitana.
Ostatnio kapitan rozpocz?? z dawna planowan? inwazj?. Od kilku lat szarpie granice pa?stwa kolonistów, porywa ludzi na eksperymenty oraz szykuje si? do zadania ostatecznego ciosu. Lecz koloni?ci o tym nie wiedz?, wiedz? tylko tyle ?e atakowani s? przez jakie? dziwne istoty, które nosz? zmodyfikowane ludzkie geny. Jest tak gdy? nikt nie wraca z drugiej pó?kuli...
"Grrr! Ja nie lubi? ig?a cz?owiek!" - czyli co z obcymi ci?g dalszy
No có?, graczy wcielaj?cych si? w postacie obcych czeka kolejne niemi?e do?wiadczenie, mianowicie eksperymenty. Nie ma si? tak naprawd? co ba?, je?li obcy - BG nie podpadli kolonistom nie czeka ich wiwisekcja a jedynie seria prze?wietle?, bada? tkanek, krwi, EKG i tak dalej... B?dzie to m?cz?ce owszem, ale naukowcy z Terra Nova b?d? to uwa?a? za konieczno??.
"Gdzie do cholery jest mój statek?!"
Gracze a w szczególno?ci dru?ynowy pilot b?d? chcieli jak najszybciej wróci? po statek, spróbowa? go naprawi? i uruchomi?. Po d?u?szych namowach rz?d w ko?cu przychyli si? do tej pro?by lecz to troch? potrwa. Gracze mog? wykorzysta? ten czas na dowiedzenie si? czego? wi?cej o kolonii jej mieszka?cach, historii tradycji religii i tak dalej. Skrótowy opis planety i jej mieszka?ców zamieszcz? pod koniec... reszt? wymy?lisz Ty, drogi czytelniku. Gdy w ko?cu dojdzie do wyprawy koloni?ci i dru?yna wyrusz? na po?udnie na lataj?cych maszynach aby odnale?? i zabra? do stolicy rozbity statek. Lecz jest jeden problem... statek znikn??. ?lady wskazywa? b?d? na u?ycie jakiego? ogromnego podno?nika lub d?wigu. Jednym s?owem statek zosta? zabrany. Zabra? go oczywi?cie kapitan. Odnalezienie statku i technologii mu nieznanej (m. in. silnik skokowy) sk?oni?o go do modyfikacji swoich dyrektyw. Kapitan rozpocz?? zupe?nie now? operacj?, ale o tym pó?niej.
"I co teraz?"
No có?... Mo?naby s?dzi? ?? wszystko ju? jest stracone i pozostaje znale?? sobie jak? mi?a kolonistk?, zapomnie? o domu, o s?awie, nagrodach i o statku. My?l? jednak ?e gracze tak ?atwo si? nie poddadz? i b?d? kombinowa? jak statek odzyska?. I by? mo?e wpadnie im do g?owy szalona my?l. A mo?e tak wyprawi? si? na drug? stron? planety??. To w?a?ciwie jedyny sposób aby scenariusz poci?gn?? dalej. Inaczej graczy czeka kilka w miar? spokojnych lat w kolonii a potem inwazja mutantów i czapa. W?adze oczywi?cie nie b?d? pomys?em zachwycone i b?d? ze wszystkich si? odradza? wypraw? ze wzgl?du na niebezpiecze?stwo (i s?usznie).
Lecz je?li gracze nie zrobili dotychczas nic g?upiego i wyrobili sobie dobr? opini? to rz?d w ko?cu wyda zgod? a nawet zaoferuje pomoc. Dadz? dru?ynie sprz?t, przewodników, 50 ?o?nierzy, transport jak najbli?ej strefy mutantów tak aby nie zestrzeli?y ich rakiety (i krzy?yk na drog?).
A co z kapitanem? Kapitan w tym czasie nie pró?nuje. Wyremontowa? statek, przebada? go do ostatniej ?rubki, dowiedzia? si? o istnieniu gwiezdych wrót i wielu ?wiatach do kolonizacji (wie to z komputera pok?adowego statku... tym samym opanowa? urtyjski na perfekt).
Po drugiej stronie
Krajobraz na Terra Nova nie nale?y do urozmaiconych, tak wi?c dru?yna plus banda BNów w?druj? przez pustynie i prerie. S? przez ca?y czas obserwowani przez kapitana a tym samym mutantów. Daj im odczu? ?e s? na wrogim terytorium, n?kaj ich napadami, nie pozwól im odpocz??, niech my?l? o tym aby wróci? ale kiedy spróbuj? to zrobi? postaw przed nimi przeszkody nie do pokonania, snajperów, ni st?d ni z ow?d pola minowe, uniemo?liw im tak?e komunikacj? ze stolic?, niech strac? nadziej?.
Ale gdy b?d? i?c dalej daj im odczu? jedno... ?e kto? ich prowadzi poprzez wymuszanie odwrotu, przez zadsadzki... ?lady. Niech gracze czuj? si? jak na w?skiej ?cie?ce po?ród mo?a lawy. Niech czuj? si? natr?tnie obserwowani. Dzieje si? tak poniewa? kapitana bardzo zaintrygowali nowi przybysze. Dlatego robi on wszystko aby dotarli do niego. Kapitan chce jak najwi?cej dowiedzie? si? o znanych ?wiatach, obcych, losu ludzi na ziemi, a przede wszystkim chce si? jak najwi?cej dowiedzie? o wrotach. Jakie s? plany kapitana? Odroczy? na razie inwazj? aby przystosowa? statek do w?asnych potrzeb zduplikowa? jego technologi?, skopiowa? si? do systemów statku i skolonizowa? kolejne ?wiaty za pomoc? jego mutantów. Tak wi?c wcze?niej czy pó?niej dru?yna i niedobitki ?o?nierz dotr? do miejsca l?dowania g?ównego modu?u i zastan? tam spore miasto wybudowane wokó? ogromnego kad?uba statku, o?wietlone tysi?cami ?wiate?. Zastan? je ca?kowicie puste..
"Hal s?yszysz mnie? Hal?!"
Kapitan powoli lecz sukcesywnie naprowadza? b?dzie dru?yn? do wn?trza statku. Równocze?nie b?dzie próbowa? rozdzieli? graczy z obstaw? (koloni?ci na nic mu nie s? potrzebni). B?dzie zamyka? i otwiera? drzwi, wy??cza? ?wiat?a, u?ywa? mutantów, s?owem wszystkie chwyty dozwolone. Gdy gracze zostan? ju? sami zapali si? nagle w której? sali z kolei ekran a na nim pojawi si? napis "jestem kapitanem kim wy jeste?cie?" No i tu si? zaczyna. Kapitan zacznie wypytywa? graczy o dos?ownie wszystko. Sam z kolei odpowiada? b?dzie grzecznie na pytania. Opowie graczom dlaczego to wszystko robi, powie o swoich planach, strachach (tak, kapitan odczuwa emocje, to w ko?cu nie maszyna a hybryda-czego zreszt? nie omieszka zaznaczy?). Kapitan odci?? dru?ynie wszystkie drogi ucieczki, zaraz za drzwiami czekaj? mutanci. Jest tylko jeden spoób aby wyj?c z tego ca?o.
Przekona? kapitana ?e jest w b??dzie... Nie b?dzie to ?atwe, trudno przekona? do czego? istot? która uwa?a si? za najdoskonalszy byt we Wszech?wiecie (profesor Ishida by? raczej dumnym cz?owiekiem, ale sentymentalnym gracze mo?e to wyko?ystaj? jak zdadz? sobie z tego spraw?, w ko?cu kapitan to komputerowa wersja swojego stwórcy). Je?eli graczom uda si? przekona? kapitana, popadnie on w stan swoistej depresji, ?a?uj?c dokonanego przez siebie z?a. W?aczy mechanizm autodestrukcji (statek ma duuu?y reaktor atomowy), nastawi zegar na 10 minut, wska?e uprzejmie graczom drog? do statku po czym spokojnie sp?onie w nuklearnym piekle.
Furtka awaryjna
Je?li graczom nie uda si? przekona? kapitana, wtedy czytelniku masz trzy wyj?cia:
- zabi? bohaterów w jaki? wymy?lny sposób, np. wiwisekcja na ?ywca
- zabi? bohaterów w mniej wymy?lny sposób np. kulka w ?eb zastosowa? "kwadratowe" nieco zako?czenie, pozwalaj?ce jednak dru?ynie jeszcze troch? po?y?
Pami?tasz czytelniku, wzmiank? o tajemniczych obserwatorach? O kluczu wykonanym przez Vau? No w?a?nie otó? ?wiat ten znajduje si? w granicach Hegemonii Vau, lecz nie zosta? przez nich skolonizowany, lecz u?ywany by? jedynie jako swoisty przystanek w drodze do innych ?wiatów. Ludzie nie mieli poj?cia o cichej obserwacji Vau i o ich statku stale orbituj?cym wokó? planety.
Lecz wiedzia? o tym kapitan. I nie dawa?o mu to spokoju. Nie wiedzia? co ma z tym zrobi?, czy ma do czynienia z kolejnym wrogiem, czy te? owe obiekty nie stanowi? zagro?enia. Je?eli rozmowa z kapitanem nie b?dzie si? klei?, kapitan spyta graczy o statek który orbituje nad nimi. Poka?e im zdj?cie lub jaki? schemat dzi?ki któremu dru?yna b?dzie mog?a stwierdzi? ?e statek ten nale?y do vau... Potem spyta czy s? oni dla? zagro?eniem. Je?li gracze odpowiedz? tak wtedy kapitan chwile pomy?li potem za? wystrzeli kilka taktycznych rakiet w stron? statku. Efekt tego b?dzie taki ?e vau nienaruszeni tym atakiem zbombarduj? statek z orbity po czym wyl?duj? nieopodal i wy??cz? kapitana. Dru?yn? za? puszcz? wolno pod warunkiem ?e gracze zapomn? co tu widzieli i oddadz? klucz do tego ?wiata. Je?eli gracze nie b?d? si? stawia?, vau zaprowadz? ich do statku (i mo?e pomachaj? jak dru?yna b?dzie odlatywa?).
Do domu...
Dru?yna zastanie statek odnowiony, wysprz?tany, z nowym oprzyrz?dowaniem. Gdy zaczn? uruchamia? systemy odezwie si? do nich ?agodny m?ski g?os: "jestem kapitanem, w czym mog? pomóc?"
Kapitan zd??y? skopiowa? si? do systemów statku jednak nie do ko?ca. Zabrak?o dyrektyw, przez co Kapitan nie jest w stanie podejmowa? decyzji na w?asn? r?k?, jest uprzejmy, us?u?ny i ca?kowicie pos?uszny i bardzo wszystkiego ciekawy. Jak dziecko. Mo?e on samodzielnie pilotowa? statek je?li gracze tego zechc?. Nie musisz czytelniku umieszcza? kapitana w statku wi?c je?li tobie to nie pasuje po prostu nie umieszczaj tego epizodu, wszystko zale?y od Ciebie. Pozostaje tylko kwestia co dru?yna powie wszystkim jak wróci.
The end
To by by?o na tyle, pozostaje jeszcze kilka informacji o samej planecie i jaj mieszka?cach.
Doba na Terra Nova trwa 50 godz. ?rednia temperatura za dnia to 40 stopni Celcjusza za? w nocy minus 10.
Na Terra Nova nie ma ?adnych naturalnych zbiorników wodnych ani oceanów. Wyst?puj? wody gruntowe, dzi?ki którym koloni?ci stworzyli sztuczne jeziora.
Ustrój terra nova to demokracja parlamentarna. Parlament to zbór zarz?dców poszczególnych sektorów, wybieranych na drodze wyborów.
Najwy?szym urz?dem na Terra Nova jest urz?d pierwszego oficera. Wybierany on jest poprzez g?osowanie w parlamencie. Pierwszy oficer posiada szerok? w?adz? wykonawcz?, zwierzchnictwo nad wojskiem oraz inicjatyw? ustawodawcz?.
Populacja kolonii w czasie scenariusza to oko?o 20 milionów ludzi w tym 2 miliony ?yj? w stolicy i okolicach.
Technologia kolonii jest na poziomie wczesnej Pierwszej Republiki, nie wynaleziono broni energetycznej ani tarcz.
Wojsko sk?ada si? g?ównie z piechoty i kawalerii na jaszczurach do tego kilkadziesi?t mniejszych lub wi?kszych maszyn lataj?cych dzia?aj?cych na zasadzie pionowzlotu "osprey".
Religia Terra Nova to bardziej ekumeniczna odmiana chrzescija?stwa.
Kap?ani to pastorzy obojga p?ci niezwi?zani w ?adn? formaln? organizacj?, oraz niezobowi?zani do celibatu.
Moce okultystyczne w ?aden sposób nie przejawiaj? si? w?ród mieszka?ców Terra Nova...
S?ów par? o Vau
Wyja?ni? dziwne zachowanie vau w stosunku do Terra Nova i jej mieszka?ców. ?wiat ten jest vau od dawna dobrze znany. Vau wybudowali na jego powierzchni kilka baz pomiarowych i czekali. Czekali na przybycie ludzi, których statek zosta? przez nich dawno ju? wykryty. Gdy ludzie wyl?dowali vau wycofali si? ze ?wiata i obserwowali. Dlaczego? Po godnym po?a?owania pierwszym kontakcie z lud?mi Vau uznali nasz? ras? za niegodn? uwagi i izolowali si? od nas, czekaj?c a? doro?niemy do stosunków z nimi. Podczas nielicznych negocjacji Vau grali na zw?ok?. Ludzkie zachowania by?y jednak wnikliwie obserwowane zarówno w znanych ?wiatach jak i na Terra Nova. Pustynna kolonia sta?a si? dla Vau socjologicznym poligonem do?wiadczalnym.
Kolejn? faz? eksperymentu mia?o by? umieszczenie klucza gwiezdnego do tego ?wiata na czarnym rynku w Znanych ?wiatach. Jednym s?owem Vau chcieli doprowadzi? do spotkania kolonistów z lud?mi Znanych ?wiatów.
Je?eli spotkanie zaowocuje rozwojem "prymitywnej" ludzkiej cywilizacji, pomy?l? o ponowieniu kontaktów.
W?ród Vau trwa?y spory co pocz?? ze zbuntowanym komputerem. Ustalono w ko?cu ?e pozwol? mu istnie? dopóki nie b?dzie bezpo?rednim zagro?eniem dla nich. Je?eli tak by si? nie sta?o ludzie mieliby sami upora? si? z tym problemem. Je?eli graczom samodzielnie uda si? pokona? kapitana, Vau uznaj? ?e stosownym b?dzie doprowadzi? do sta?ego kontaktu kolonii ze swymi pobratymcami. Je?li kapitan zaatakuje, Vau zainterweniuj?, zniszcz? kapitana, oraz odbior? klucz. Jednym s?owem na czas nieokre?lony przed?u?? izolacj? Terra Nova, aby dalej obserwowa? ludzi i czeka? na w?a?ciwy moment. A je?li mutanci wygraj?? No có?, wtedy vau poszukaj? jakiej? innej planety.
Adam "Spiker" Rodakiewicz

