Ciemno?? panuj?c? w celi klasztornej rozprasza?o jedynie nik?e ?wiat?o ?wietlówki. Ros?y m??czyzna przyodziany w szaty Avestian, kl?cza? przed swoim ?ó?kiem. G?owa okryta kapturem by?a pochylona, a posta? skoncentrowana na modlitwie. W zakonie Avestian, najbardziej znienawidzonym od?amie Ko?cio?a Wszech?wiatowego, wszelkie modlitwy by?y przestrzegane z ?o?nierskim rygorem. Zakon ten by? powszechnie znany jako Inkwizycja. Nazwa ta budzi?a l?k nawet w?ród szlachty i zamo?nych cz?onków gildii kupieckich. Ka?dy móg? si? znale?? pod ich czujnym spojrzeniem. Oskar?enie o herezje by?o prawie zawsze równoznaczne z wyrokiem ?mierci.
Zakapturzony m??czyzna wsta? i odwróci? si? w kierunku niskiego, metalowego stolika. Przysun?? sobie ma?y taboret, na którym usiad?. Na stole le?a?y trzy ma?e kartki, pióro wieczne oraz bro? inkwizytora - miotacz p?omieni. M??czyzna z respektem odsun?? bro? od siebie i wzi?? do r?ki pióro. Westchn?? ci??ko i zacz?? pisa?.
"Nazywam si? Brat Diro. Pisz? ten list maj?c straszn? ?wiadomo??, ?e zgrzeszy?em.
Urodzi?em si? na planecie Delfy, tak mi przynajmniej powiedziano. Nie zna?em swoich rodziców, a moim jedynym opiekunem by? stary ksi?dz ortodoksji, brat Leopold. Sp?dzi?em u niego pierwsze pi?? lat swojego ?ycia. Leopold by? surowym, lecz sprawiedliwym wychowawc?. Od pocz?tku wpaja? mi zasady dobrego post?powania i religii, nawet je?li by?em jeszcze za ma?y by to w pe?ni zrozumie?. U niego nauczy?em si? czyta? i pisa?. Umiej?tno?ci te mia?y mi w przysz?o?ci przysporzy? wiele k?opotów. Maj?c sze?? lat po raz pierwszy zobaczy?em Avestian. Leopold powiedzia? mi, ?e to w?a?nie oni broni? nas przed herezj? i potworami. Nie wiedzia?em wtedy co to znaczy "ironia", dlatego znaczenie tonu swojego mentora zrozumia?em znacznie pó?niej. Avestianie, powszechnie znani jako Inkwizycja, przybyli na Delfy w poszukiwaniu nowych rekrutów. Zawsze post?powali w ten sam sposób. Szukali nowych cz?onków w przytu?kach, a czasami na ulicach slumsów. Gdy dowiedzieli si?, ?e jestem sierot? na utrzymaniu Leopolda, za??dali od niego, aby odda? mnie pod ich opiek?. W taki w?a?nie sposób dosta?em si? do tego najbardziej znienawidzonego zakonu, który sta? si? dla mnie domem.
Przez kolejne lata pobiera?em nauki na pustynnej planecie Stos. Ja i inni bracia uczyli?my si? ewangelii, ?wiczyli?my walk? oraz dowiadywali?my si? jak tropi? i niszczy? herezje. Nie uczono nas jednak ani czytania i pisania. Na pytanie dlaczego nie ucz? nas tej sztuki odpowied? by?a prosta: czytanie mog?oby doprowadzi? nas do zakazanej, heretycznej literatury, która mog?aby zm?ci? spokój naszych umys?ów. Gdy moi prze?o?eni dowiedzieli si?, ?e umiem zarówno czyta? i pisa?, zabronili mi zbli?a? si? do pomieszcze? bibliotecznych naszej siedziby. My jako Avestianie musimy poznawa? ró?norak? twórczo??, aby móc zbada? czy nie jest przypadkiem niezgodna z religi? i warto?ciami etycznymi. Ka?dy wydany egzemplarz, ukazuj?cy si? we wszech?wiecie, jest przywo?ony do naszej g?ównej siedziby i wnikliwie studiowany. Dlatego te? w naszych bibliotekach jest chyba najwi?kszy we wszech?wiecie zbiór twórczo?ci zakazanej.
Okres nowicjatu mija? w ?lamazarnym tempie. Wreszcie nadszed? czas na ostateczny egzamin. Zostali?my wys?ani na Stygmat, w rejon obj?ty wieczn? wojn? ze z?owrog? ras? symbiotów. Dowodzenie nad nasz? grup? obj?? brat Paulus, niezrównany wojownik, który nie wiedzia? co to s?abo??. Od niego dowiedzieli?my si?, ?e symbioty to wcielenie demonicznego z?a. Powiedzia? nam co? jeszcze. Wed?ug niego, zdeformowany wróg stoj?cy z tob? twarz? w twarz jest niczym, w porównaniu ze z?em czaj?cym si? w zakamarkach duszy. Na Stygmacie zostali?my zahartowani w ogniu otwartej walki. Pó?niej przysz?a pora na prawdziwe zadanie Inkwizytorów - tropienie z?a ukrytego.
Wrócili?my na Stos. Nie wszyscy, gdy? cz??? naszych braci odda?a ?ycie w walce z symbiotami. Zostali?my podzieleni na ma?e grupki i wys?ani w ró?ne cz??ci znanego wszech?wiata. Moim zwierzchnikiem zosta? surowy Paulus. Rozpocz?? si? trudny okres w moim ?yciu. Okres przeplatany w?tpliwo?ciami dotycz?cymi s?uszno?ci naszych dzia?a?. Nie by?em sam ze swoimi obawami. Niektórzy bracia te? je podzielali. Jednym z nich by? brat Jose, który wkrótce sta? si? mym przyjacielem. Mówi si?, ?e inkwizytorzy nie maj? przyjació?. To oczywi?cie nie jest prawd?. Wielu z nas ma nie tylko miotacz p?omieni i fanatyczny ob??d religijny, mamy tak?e dusz?. Mo?e niektórych zdziwi, ?e u?y?em okre?lenia "fanatyczny ob??d religijny", ale taka jest prawda, któr? dopiero niedawno odkry?em. Wi?kszo?? z nas nie odró?nia uczciwej s?u?by Wszechstwórcy, od spe?niania w?asnej ??dzy mordu.
Za ka?dym razem gdy mieli?my w?tpliwo?ci, spotykali?my si? razem po wykonanej akcji. Na ogó? to w?a?nie Jose rozpoczyna? dyskusje, zasypuj?c pytaniami naszego ksi?dza prowadz?cego. Brat Paulus zawsze zna? wszystkie odpowiedzi. Przemawia? z pasj?, która zawsze oczyszcza?a nas z trosk. Wszystkich za wyj?tkiem Jose. Mia? dobre serce i dr?czy?y go cz?ste egzekucje, które musieli?my wykonywa? na heretykach i potworach. Pomimo tego wiernie s?u?y? zakonowi i by? wzorem cnót moralnych. Cz?sto rozmawia? z innymi bra?mi na dra?liwe tematy, zmusza? ich do w?asnych refleksji na temat funkcjonowania naszego od?amu ko?cielnego. Brat Jose zgin?? w wieku 21 lat. Jak powiedziano wszystkim, by? to wypadek w zbrojowni. Najwyra?niej pojemnik ci?nieniowy z paliwem do miotacza by? nieszczelny i nast?pi?a mini eksplozja, która u?mierci?a Jose. To by? czas ?a?oby dla nas wszystkich. Ju? nigdy pó?niej nie mia?em tak wspania?ego przyjaciela.
Nie przesta?em si? zastanawia? nad s?owami mojego druha. W przeciwie?stwie do niego nie rozmawia?em o problemach z innymi, tylko kontemplowa?em je w samotno?ci.
Po prawie czterech latach mojej s?u?by zostali?my wezwani na Leminkainen, jedn? z planet rodziny Hawkwoodów. Wed?ug raportów agentów Avestian, zlokalizowano tam siatk? przemienionych, którzy mogli by? niebezpieczni dla innych. Brat Paulus by? zachwycony. Zawsze to on by? pierwszy do wykonywania egzekucji na heretykach i wrogach ludzko?ci. Na miejscu zjawili?my si? w bardzo krótkim czasie. Jakim zaskoczeniem by? dla mnie fakt, i? ca?a ta "siatka przemienionych" okaza?a si? jedn? rodzin?, która mieszka?a na skraju wsi. Jeden z wie?niaków przez przypadek zauwa?y?, i? kobieta mia?a ma?e guzki na szyi. Ca?a rodzina zosta?a wywleczona na zewn?trz. Gdy dwóch z Avestian brutalnie zdziera?o odzienie z biedaków, inny ruszyli na poszukiwania pozosta?ych odmie?ców. Dwóch m??czyzn, w tym jeden starzec, kuli?o si? w przera?eniu. Otoczeni przez inkwizytorów, którzy wycelowali w nich swoje miotacze ognia. Jeden z m??czyzn mia? ca?e plecy poro?ni?te jak?? zielonkaw? ?usk?. P?akali, prosili o zmi?owanie. M?ody m??czyzna zacz?? si? modli?, ale szybki kopniak brata Paulusa przerwa? mu litanie. Nie przypuszcza?em, ?e przemienieni mogli si? modli?. Paulus zawsze nam powtarza?, ?e te istoty s? z gruntu z?e, bez lito?ci. Tym czasem ci byli bezbronni i zrozpaczeni. Dwóch Avestian wysz?o zza budynku ci?gn?c p?acz?c? kobiet?, która przyciska?a co? do piersi. Brutalnie popchni?ta upad?a ko?o swoich bliskich. Brat Paulus rozdar? jej szat? pokazuj?c wszystkim jej ?uskowate plecy. Zawsze twierdzi?, i? przemienieni nie s? zdolni do mi?o?ci. Zmutowana kobieta przyciska?a do piersi p?acz?ce dziecko, staraj?c si? zakry? je w?asnym cia?em. Sta?em jak wryty, s?uchaj?c modlitwy brata Paulusa, który prosi? o odkupienie grzechów tych nieszcz??ników. Zabrzmia?a komenda do wykonania wyroku. Zamar?em. Patrzy?em z lito?ci? na kul?cych si? ludzi, nie mog?c znale?? w sobie przekonania, ?e mam zrobi? s?uszn? rzecz. Inni te? stali. Brat Paulus w?ciekle powtarza? komend?, wyzywaj?c nieszcz??ników od heretyków i pomiotów z?ego. Nagle kto? poci?gn?? za spust, pó?niej nast?pny i nast?pny. Skazani zostali zalani fal? ?wi?tego ognia, wypalaj?cego a? do ko?ci. Patrzy?em jak twarz brata Paulusa rozci?ga si? w ekstazie.
Kiedy wrócili?my na Stos, przez tydzie?, p?aka?em podczas wieczornej modlitwy, op?akiwa?em tamtych ludzi.
Mia?em coraz wi?cej w?tpliwo?ci i nikt nie móg? mi pomóc. W miesi?c przebra?a si? miarka.
Mieli?my si? uda? si? na Shaprut, po drodze zatrzymuj?c si? na Criticorum. Mieli?my tam odpocz?? przez par? dni, przed wyruszeniem do celu.
Zostali?my przyj?ci w gospodzie w stolicy tej planety - Acheonie. Byli?my obs?ugiwani przez pi?kn? kobiet?, która bez za?enowania okazywa?a wi?cej swoich wdzi?ków, ni? to by?o potrzebne. Brat Paulus widz?c jej post?powanie, wymierzy? jej policzek i kaza? si? stosownie ubra?. Kaza? jej te? przyj?? wieczorem do jego pokoju. Mia? jej da? lekcj? pokory i nauczy? zachowania przy osobach ko?cielnych. Jak si? okaza?o dziewczyna by?a córk? gospodarza. Ka?dy z nas (udali?my si? tam we czwórk?) dosta? w?asny pokój. Wieczorem widzia?em dziewczyn? znikaj?c? w pokoju naszego dowódcy. W ?rodku nocy obudzi? mnie rozpaczliwy krzyk. Wybiegaj?c z pokoju zobaczy?em przera?on? dziewczyn? w rozdartej szacie. Uciek?a z p?aczem z pokoju. Za ni? wypad? Paulus. Chyba nigdy wcze?niej nie widzia?em go tak w?ciek?ego. By? pó?nagi a, po jego policzku ?cieka?a krew. Zobaczy? mnie i kaza? mi bra? mój miotacz. Oskar?y? córk? gospodarza o zamach na jego ?ycie. Krzycza?, ?e dziewczyna jest heretyczk?, która próbowa?a zwie?? go ze ?wi?tej drogi za pomoc? wdzi?ków swojego cia?a. Nie wiedzia?em co mam robi?. Zamkn??em si? w swoim pokoju i zacz??em modli?. Jeszcze tej samej nocy na ca?ej rodzinie zosta? wykonany wyrok. Oskar?eniem by?a wspó?praca z si?ami demonicznymi oraz próba zamachu na inkwizytorów. Nie pomaga?em w tej zbrodni, siedzia?em w pokoju przez ca?? noc. Nad ranem przyszli s?dziowie z zakonu Ortodoksyjnego. Nie mieli?my zezwolenia na przeprowadzanie akcji w mie?cie. Brat Paulus zosta? wzi?ty na przes?uchanie, a my mieli?my by? odes?ani na Stos. Tak te? si? sta?o. Zostali?my sami ze swoimi w?tpliwo?ciami.
Pó?niej dowiedzia?em si? od brata Thomasa co si? sta?o. Paulus zwiedziony grzechem po??dania, chcia? posi??? t? dziewczyn?, cho?by si??. Gdy to si? nie uda?o, musia? oskar?y? i zabi? wszystkich, tak aby jego sekret si? nie wyda?. Brat Paulus czeka w tej chwili na wyrok. Thomas, który mia? by? ?wiadkiem zeznaj?cym przeciwko Paulusowi, nie do?y? wyroku. Jak nam powiedziano, zgin?? w wypadku w zbrojowni. Paliwo eksplodowa?o. Poróci?y do mnie wspomnienia o moim przyjacielu Jose. Zda?em sobie spraw?, ?e w obydwu tragediach, to nie przypadek zadecydowa? o losie moich braci.
Teraz wiem, ?e zgrzeszy?em. Boje si? nawet pomy?le?, ile jeszcze niewinnych osób zabi?em. Jeszcze bardziej boj? si? o dusze wszystkich braci nale??cych do mojego zakonu. Czy aby wszyscy nie pob??dzili?my? Nawet je?li w pe?ni oddani jeste?my Wszechstwórcy, to czy przyj?ta przez nas ?cie?ka post?powania jest s?uszna? Boj? si?, i? wszyscy zgrzeszyli?my. Niech Bóg ocali p?omie? naszej duszy".
M??czyzna przesta? pisa?, otar? samotn? ?z? sp?ywaj?c? po policzku i zwin?? list w ciasny rulon. Spod szaty wyj?? ma?y metalowy pojemnik ogniotrwa?y i umie?ci? w nim list. Powolnym ruchem odczepi? pojemnik z paliwem do swojego miotacza i zerwa? zawór. Paliwo wystrzeli?o w gór? zalewaj?c inkwizytora i ca?y pokój. M??czyzna trzyma? pojemnik do momentu, w którym by? ju? zupe?nie pusty. Podniós? miotacz, odbezpieczy? go, a pó?niej nacisn?? spust iskrownika.
Eksplozja naruszy?a pó? pi?tra pi?ciopi?trowej siedziby Avestian. Nast?pnego dnia odnaleziono resztki spalonych ko?ci i ma?y nadtopiony pojemniczek zawieraj?cy list. Zosta? on zaniesiony do zakonnika najwy?szego rang?. List zosta? odczytany w tajemnicy, jedynie przez najznamienitszych cz?onków zakonu. Jak zosta?o og?oszone w tydzie? pó?niej, list Brata Diro zawiera? plugaw? herezj?, dlatego zosta? komisyjnie spalony. Sam Diro za? by? najwyra?niej op?tany, dlatego te? odebra? sobie ?ycie. Sprawa ucich?a po tygodniu.
Konrad "Owner" Mirecki

