Feudalizm

?wiat Gasn?cych S?o?c twórcy gry nazwali Nowymi Mrocznymi Wiekami odwo?uj?c si? bezpo?rednio do znanego nam wszystkim z historii ?redniowiecza i jak s?dz? to, a nie inne ?ród?o inspiracji wizji ?wiata stanowi w g?ównej mierze o specyfice systemu. Ten tekst jest prób? spojrzenia na Znane ?wiaty jako miejsce odmienne na wiele sposobów od tego, w którym toczy si? akcja innych RPG w konwencji (mniej lub bardziej) SF - takich jak Star Wars, Traveller, Alien. Jak czas i pomy?lne wiatry pozwol? mo?e b?dzie on pocz?tkiem serii felietonów, w których na warsztat b?d? brane ró?ne aspekty uniwersum Gasn?cych S?o?c.

Pierwsz? cech? charakterystyczn? Znanych ?wiatów jest sposób organizacji spo?ecze?stwa - feudalizm. Nie zamierzam bawi? si? w tym miejscu w historyka i przypomina? czytelnikom czym by? ten prawdziwy feudalizm, niemniej warto kilka s?ów na temat jego odpowiednika w GS napisa?. To on wyznacza ramy w jakich egzystuj? wszyscy mieszka?cy Znanych ?wiatów - niezale?nie czy s? bogatymi i wp?ywowymi szlachcicami, zbieg?ymi poddanymi, cz?onkami Ligii czy duchownymi Ko?cio?a.

Sercem tego systemu jest ?cis?a sie? relacji - sojuszów silniejszych ze s?abszymi. Nikt (czy raczej bardzo nieliczni) nie jest naprawd? swobodny od wi?zów zobowi?za?, odpowiedzialno?ci czy pos?usze?stwa. Kap?ani maj? swych zwierzchników (jest nim zazwyczaj miejscowy biskup czy te? prze?o?ony w zakonie), cz?onkowie Ligii (szczególnie In?ynierowie) musz? si? liczy? z poleceniami osób stoj?cych powy?ej nich w strukturze w?adzy, a co do szlachty - jest to chyba oczywiste. Równie? obcy nie s? wolni od takich wi?zi - cz??? z nich odwzorowa?a t? powszechn? struktur? zale?no?ci i zosta?a w??czona w ten sposób w ca?o?? gmachu spo?eczno?ci GS.

Jaki to ma wp?yw na gr? wydaje si? by? oczywiste. Nikt nie jest samotn? wysp? - zdanie które napisa? kiedy? m?dry cz?owiek, szczególnie dobrze sprawdza si? w Znanych ?wiatach. Wiek XX by? okresem triumfu indywidualizmu - wi?kszo?? z nas uwa?a si? za osoby niezale?ne (przynajmniej intelektualnie), a swobodne decydowanie o w?asnym ?yciu uwa?amy za jedno z najwi?kszych dóbr. Wi?kszo?? z nas zupe?nie odruchowo przenosi te pogl?dy na ?wiat gry i to jest b??d.

Gdy podczas tworzenia postaci szukamy sobie sojuszników - wyobra?amy ich sobie jako kogo? komu uratowali?my ?ycie czy komu u?atwili?my dobry zarobek - i jest w tym niema?o prawdy. Z tym, ?e postrzegamy go cz?sto jako osob?, która zajmowan? przez siebie pozycj? w danej organizacji wykorzystuje dla w?asnej wygody, instrumentalnie. Tak bywa oczywi?cie - ale dla wielu szlachciców honor i dobro ich rodu jest wa?niejsze ni? oni sami, a dla In?yniera wiedza i poznanie praw Wszech?wiata jakie posiada jego Gildia jest wa?niejsze ni? jego ?ycie. Je?eli ci ludzie odwdzi?czaj? si? graczom to traktuj? to jako zap?at? za dar który ci dali ich organizacji. Zakon czy ród takiej osoby czyni j? tym kim jest - on j? cz?sto wychowa?, on da? jej pozycje spo?eczn?, umrze te? pewnie jako jego cz?onek. S? ci, którzy zostali wyrzuceni, wydaleni poza takie grupy (czy te? po prostu si? poza nimi narodzili) - ale ich pozycja nie jest godna pozazdroszczenia. Cz??? z nich znajduje swoje miejsce w nieformalnych (nie uznawanych oficjalnie) grupach takich jak gildia ?ebraków czy jaka? organizacja przest?pcza, a tylko najbardziej godni po?a?owania z tych wyrzutków pozostaj? samotni. Ka?dy mo?e ich zabi?, ograbi?, schwyta? i sprzeda? jako niewolnika - i nikt nie stanie w ich obronie.

Gdy wi?c gracze obij? jakiego? karczmarza - mo?e si? szybko okaza?, ?e miejscowy baron mimo pogardy jak? ?ywi? dla swego s?ugi roz?o?ci si? na obcych, którzy tak sobie poczynaj? na jego w?o?ciach, a okradziony kupiec zg?osi swoj? strat? odpowiednim ludziom, którzy lepiej od graczy znaj? miasto i bez problemu ich wytropiwszy przeka?? wiadomo?? od okradzionego wybijaj?c par? z?bów i opró?niaj?c sakiewki. Stoj?cy ponad nimi w spo?ecznej hierarchii cz?onek tej samej co oni organizacji mo?e za??da (oczywi?cie dla dobra wspólnego) jakiego? trudnego zadania, a jaki? nale??cy do nich poddany mo?e zwróci? si? o pomoc (której to pro?by nie b?dzie mo?na zignorowa? bez skazy na honorze i opinii).

Wszystkie przywileje i obowi?zki s? wi?c zwi?zane z przynale?no?ci? do okre?lonej grupy. Nie dotyczy to tylko relacji gracze - bohaterowie niezale?ni ale równie? gracz - spo?ecze?stwo. Prawo jest stanowe - szlachcica traktuje si? zupe?nie inaczej ni? ksi?dza czy cz?onka Ligi nie mówi?c ju? o zwyk?ym poddanym. Czy zwrócili?cie np. uwag?, ?e przywileje dotycz?ce stosowania technologii dotycz?c? w zasadzie tylko cz?onków tych trzech grup? Jak wi?c zostanie potraktowany wolny (czyli "nie zrzeszony" ) technofil gdy kto? zauwa?y w jego r?ku pistolet plazmowy?

Tu pojawia si? kolejny problem - sk?d kto? (np. ci mili pielgrzymi ze Stosu) ma si? zorientowa? w pozycji spo?ecznej obserwowanej postaci? Pomagaj? w tym symbole i ubranie, sposób zachowania si? a w ko?cu po prostu to jak kto? si? przedstawia. Gryf na tarczy herbowej, liczny orszak i wyrafinowane maniery oznaczaj? Hawkwooda, dziwne przedmioty u boku i wyra?ny symbol In?ynierów na policzku - ?wiadcz? w równej mierze jak i cybernetyczny monokl o cz?onkostwie w Najwy?szym Zakonie In?ynierów. Brak jakichkolwiek symbolów - oznacza w?o?cianina - cz?owieka wolnego i pozbawionego jakiekolwiek mo?nego patrona. Swoje miejsce w pozycji spo?ecznej podkre?la si? te?, w du?o wi?kszym stopniu ni? to ma miejsce w XX wieku, przy powitaniu i przedstawianiu siebie. Wszystkie tytu?y i imiona s? wypowiadane w ca?o?ci je?li jest to tylko mo?liwe. Do?? ciekawie musi wi?c wygl?da? takie powitanie dwóch mo?nych, którzy przez swoich heroldów oznajmiaj? jeden drugiemu i wszystkim postronnym z jak wspania?a person? maj? do czynienia.

Wydaje si? wi?c, ?e nic prostszego ni? poda? si? za barona z powiedzmy Decadosów i odbiera? ?askawie ho?dy biednych mieszczan i wie?niaków. Oczywi?cie gdyby tak by?o to ka?dy (nie tylko gracze) wykorzystywa?by tak? sytuacj?, co doprowadzi?oby tego, ?e nikt w ogóle by si? takimi rytua?ami nie przejmowa?. Tak si? jednak nie sta?o, spo?ecze?stwo musia?o wytworzy? jakie? mechanizmy przeciwdzia?aj?ce tego typu oszustwom. Po pierwsze i najbardziej oczywiste - kary za takie czyny s? surowe i wymierzane bardzo szybko. Po wtóre sk?d jaki? ch?op czy nawet cz?onek Ligii ma potrafi? zachowywa? si? jak prawdziwy szlachcic - mówi? jak on, porusza? si? jak on, posiada? jego wiedz? (klasyczny motyw - to taki pseudo szlachcic z Daleka spotyka innego, który ma kuzyna, który z kolei w Daleko mieszka i odpytuje naszego spryciarza ciekaw co tam u kuzyna s?ycha?). Nie znaczy to oczywi?cie, ?e nie jest mo?liwe zabawianie si? w takie gierki (szczególnie, ?e przecie? Znane ?wiaty s? ca?kiem spore i je?li MG nie jest strasznie z?o?liwy nie powinno si? ci?gle spotyka? takich w?cibskich kolesi) - jest to jednak du?o trudniejsze i bardziej niebezpieczne ni? si? wydaje. Poza tym MG mo?e ju? we w?asnym zakresie wymy?la? sposoby jakimi kontroluje swoich sprytnych graczy, bo szczególnie organizacje maj?ce tajemnice do ukrycia (a kto ich w GSach nie ma) wymy?laj? w?asne sposoby na wykrywania oszustów, którymi si? publicznie nie chwal?.

Jest to oczywi?cie zarysowanie tylko pewnych zagadnie?, zbiór kilku lu?nych refleksji i uwag, które jak mam nadziej? pozwol? nieco urozmaici? sposób budowania ?wiata Gasn?cych S?o?c na sesjach. Podstawow? ide?, któr? chcia?em w tym tek?cie przekaza? by?o przekonanie, ?e zbyt ?atwo przenosimy sposób my?lenia wspó?czesnego cz?owieka na uniwersum w jakim toczy si? gra - ze szkod? dla przyjemno?ci któr? RPG powinno by?.

?ukasz "Gajos" Gajewski
Komentarze

?ukaszu Gejosie ta strona jest do dupy

83.17.140.50, 11-03-2005, 18:47, Nana
Dodaj swój komentarz
Twoje imiÄ™ i nazwisko:
Twój e-mail:
Treść: